9-mcy wiśni, czyli od nasionka, poprzez kwitnięcie, dojrzewanie, na konsumpcji kończąć 2 komentarze

Napisano dnia 03 listopada 2008, w Ogólne

Dzisiaj w skrócie przpomniałam sobie jak wyglądało moje życie jakieś dziewięć miesiecy temu... Gdyby wtedy ktoś powiedział mi co się wydarzy przez ten czas pewnie nie uwierzyłabym w żadne jego słowo. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że życie potrafi zaskakiwać. Oczywiście nie tylko pozytywnie. Jedno stwerdziłam, że niczego nie żałuję. Myślę, że wszytsko ma swój cel i każde "doświadczenie" przymniosło coś nowego, a każdy popełniony błąd ostrzegnie przed kolejnymi podobmnymi. Przez ten czas spełniło się kilka małych marzeń... tak więc mam tylko nadzieje, że niedługo spełnią się kolejne

Zapis z bloga Wiśni [9.06.2008r. => notka z bloga Wiśni] na podstawie którego wzięło mnie natchnienie i powstała ta oto notka...

9m-cy

Analiza i interpretacja odnosząca się do poprzedniej notki. Tej tytuł w całości brzmi: "9-mcy wiśni, czyli od nasionka, poprzez kwitnięcie, dojrzewanie, na konsumpcji kończąć"

9m-cy temu życie, a w zasadzie chwila (Carpe diem? :P) była szybka,spontaniczna,szalona,niezwykle upojna i wyuzdana :P. Nikt wtedy nie myślał że sylwetka smukłej łani może powiekszyć się nie wskutek nadmiernie spożywanych pokarmów, przepysznej zdrowej,ekologicznej żywności (fast-foodów), ale 2 elementów, z połączenia których powstaje jeden. Większy. Nie do wiary! A jednak! Życie potrafi zaskakiwać :P. Zaskoczona dziewczyna, zaskoczony chłopak, rybki, ptaszki, psy i koty (zaczęły patrzeć na siebie innym kątem oka :>). Ale nie wszystko takie zaskakujące i kolorowe. Był ból i cierpienie. Wiśnie, jabłka, maliny, mózgojeby... nie smakowały już jak wcześniej. To nie łaknienie, czy apetyt. To potrzeba ciała w ciele, które woła o pokarm. Zjem wszystko byle nakarmić owoc, niekoniecznie drzewa. Prawie jak tasiemiec, tyle że z tego będzie potem jakiś pożytek. Chodź nie raz portfel będzie wysysało. Ale nie żałuje! Pamiętaj, żałuj tylko tego czego nie zrobiłeś! Kiedy dorośnie, przyniesie mi wuhte tych wszystkich wiśni, gruszek i pietruszek które sam pochłaniał krociami. Nie da się ukryć, doświadczenie tego pamiętnego dnia, przyniosło coś nowego. I w dodatku żywego. Wodę odcieli, wody odeszły i plum... Nie myślę że był to błąd, a jeśli nawet to każdy ma prawo się mylić. W końcu jestem człowiekiem i nic co ludzkie nie jest mi obce. Przez ten czas spełniło sie kilka małych marzeń - obsrane pieluchy, odur w domu, perfumy wlane do kibla, zarwane meble - potem w czasie dorastania łóżka... długo by opowiadać. Niezapomniana obrzygana tapicerka sportowego Subaru Imprezy WRX, serii 2007roku, 4s do setki.... Rysa na szkle... Mam nadzieje że niedługo spełnią się kolejne, może większe marzenia (Mamo, zostaniesz babcią!!! :P)

eM-white

Poprostu nic dodać nic ująć

2 komentarze do wpisu pt. “9-mcy wiśni, czyli od nasionka, poprzez kwitnięcie, dojrzewanie, na konsumpcji kończąć”

Maja, 03 listopada 2008 o godzinie :

  • Wpis brzmi jakbyś był/miał zostać ojcem ^^.

eM, 04 listopada 2008 o godzinie :

  • haha! :D spoko bongo jestem wolny i wolny od zobowiązań pasożytniczych <rotfl>. Takie ot natchnienie wzięło człowieka czytając tą notkę

Dodaj komentarz:

SEARCH


KATEGORIE

ARCHIWUM

Promocja

META