Wszyscy święci panują w niebie Dodaj komentarz
Napisano dnia 02 listopada 2008, w Ogólne
Dziś za-duchy.
Dzień zadumy, moment w którym można się wyciszyć i szczególniej niż w inne dni w roku pamiętać o tych, którzy już nie mają komfortu przebywania z nami. W życiu codziennym ważni są dla nas głównie żywi z uwagi na to, że funkcjonujemy w społeczeństwie. O zmarłych myślimy kiedy przyjdzie czas na refleksje. Nie tylko 1.11 ale też w innych ważnych dla nas chwilach.
W piątek praca (hallowen w klubie), w sobotę również, chociaż święto wszystkich świętych, to klub otwarty. Dużo przygotowań związanych z aranżacją wnętrza lokalu - miało być mrocznie i strasznie. I było - nagrobki,trumny, pająki i żywe trupy zwisające z sufitu. Tylko muzyka nie ta - idelanie pasowałby gotyk czy metal a tu znowu klasycznie dance-pop-shit. Ale cóż, różni ludzie, różne gusta.

W trakcie pracy w sobote narodził się pomysł nocnej wyprawy na cmentarz. Przed wejściem do klubu pod zniczami pisze na kartach odstraszające hasła... Kto wie, może podziałały :P na przybywające tam dusze....
Pomimo tego, że było mało wiary w sobotę i mogłem wyjść wcześniej, to zamieniłem się z kolegą z pracy, żeby zostać dłużej i pojechać na cmentarz późniejszą porą. I dobrze! Po prac ok. 4 szybki zjazd do domu, zostawienie zbędnych rzeczy, przygotowanie ociepleniowe w postaci czapajki podkaskowej, nierozłącznych ze mną słuchawek i wciągane przeze mnie melodii Beltaine sztachy. Klimat niesamowity. Sama droga na cmentarz dodawała energii do poruszania korbą i pedałami. Wyciszenie przez delikatne i rytmiczne dźwięki muzyki celtyckiej. W końcu dojazd na cmentarz. Napotkana przezemnie pierwsza brama zamknięta solidnie wyglądającym łańcuchem. Wokoło kilka dużych stanowisk z kwiatami i zniczami pozostawionymi cieniom nocy. Pomyślałby kto - wziąźć i brać dupe w troki. Ale nie, ma się swój honor. Jadę dalej. Nieopodal kolejne wejście, niewielka furtka i dwa stanowiska cmentarnych kupców. Słychać szczęk uchylanych drzwi z pobliskiej kupieckiej furgonetki. Zauważył mnie, więc daje mu znaki "I want an ever-burning fire!" o godzinie 4:20AM. W zasięgu wzroku, pośród mgły widoczny radiowóz (nie była to suka :P). Zadowolony z zakupu przekraczam granice świata zmarłych. Wyjmuje uwieczniacz chwili i na wyświetlaczu LCD pojawia się ciekawie utrwalony obraz. Dlaczego? Robiłem zdjęcie grobu i zniczy, a na zdjęciu pojawiła się biała poświata. Dziwne, można to sobie różnie tłumaczyć.
Odnajduje miejsce pochówku dziadka. Stawiam mojego Shadowfax'a obok grobu i siadam. Siadam i gadam. Można sobie pogadać czasem z kimś kto nie odpowie werbalnie. Podchodzi pod monolog, ale w ujęciu mistycznym dostarcza wielu ciekawych doznań. Polecam. Nocą nikt nie zakłóca spokoju. Poza wyciszającymi dźwiękami Beltaine w moich uszach.

Po około 30minutach postanawiam wybrać się w jeszcze jedno miejsce w tym duchowym kraju. Dokładnie niepamiętam drogi, ciemno wszędzie, głucho wszedzie. Droga będzie! Przypomina się wraz z odczytywaniem wspomnień z fotograficznej pamięci. Zajeżdżam na miejsce, pare fotek. Niesamowitych ujęć - cały cmentarz rozświetlony, widać łunę wschodzącego słońca (5AM) i cisza jak grabiami zasiał.

Niesamowite spotkanie własnej duszy z duszami bliskich.